17 Gru O samodzielności, czyli dlaczego pozwalam dziecku pobrudzić ubranie
Palec do góry kto umie jeździć rowerem? a kto od razu wsiadł na dwa kółka i się nie przewrócił? albo potrafił wystartować z miejsca i nie musiał zaczynać na górce albo z popchnięcia? Nawet jeśli kiedyś nie umiałam jeździć rowerem, jeśli zdarłam nieraz kolano i ruszałam tylko z górki, to słyszałam „Dasz radę” i wreszcie którego dnia pojechałam sama.
Niezależnie od tego, czy jest to jazda na dwukołowym rowerze czy picie ze szklanki, w rozwoju dziecka przychodzi czas, kiedy chce coraz więcej robić samemu. W pierwszych latach życia są to podstawowe czynności związane z dbaniem o higienę czy ubieraniem. To niesamowicie nas cieszy, gdy nasze dziecko wceluje łyżką zupy do buzi, umyje zęby czy założy buty. Częściej jednak zupa wyląduje na spodniach, pasta do zębów na bluzce, a zakładanie butów trwa wieczność. To, co z początku radowało oczy staje się utrapieniem dla rodzica. Stosujemy więc najszybsze rozwiązanie. Komu nie zdarzyło się powiedzieć do dziecka: „nakarmię Cię zupką, żebyś się nie pobrudził”, „daj tę szczotkę i wyszczerz zęby” albo „potem spróbujesz sam zawiązać sznurówki, teraz Ci pomogę” . Takie zdania padają, a my jesteśmy kontent, bo dziecko czyściutkie, a my docieramy na spotkanie na czas. Nic dziwnego.
Zaczynamy się dziwić, kiedy dziecko jest coraz starsze i nie chce samo jeść albo niechętnie zawiązuje buty. Oczekujemy, że w pewnym wieku powinno wiedzieć, co robić. W rzeczywistości jednak skąd ma to wiedzieć, jeśli nie pozwalamy mu się nauczyć? Dlatego w myśl pozytywnego wychowania tak ważne jest, aby poświęcić dziecku czas i pokazać mu, jak wykonywać daną czynność. Jeśli chcemy, by dziecko samo zawiązało przysłowiowe sznurówki, pokażmy mu, jak to zrobić. Nie oczekujmy, że zapamięta za pierwszym razem. Wiązanie sznurówek to poważna sprawa. Pokażmy dziecku kilka sposobów, jak można to robić – niech wybierze ten, który najbardziej mu odpowiada. Znajdźmy czas w ciągu dnia, aby na spokojnie przećwiczyć wspólnie z dzieckiem różne techniki. Pozwólmy mu wiązać samemu buty, gdy szykujemy się do wyjścia. Pozwólmy zrobić to jeszcze raz, jeśli sznurówki rozwiążą się po przejściu 10 metrów. Wierzmy w dziecko.
Poświęcając czas na uczenie i oddając dziecku kontrolę:
- uczymy je umiejętności życia codziennego,
- pozwalamy dziecku uczyć się na błędach,
- umożliwiamy mu bycie samodzielnym,
- wierzymy w jego możliwości.
Ta technika sprawdza się nie tylko w odniesieniu do małych dzieci. O ile samodzielne zakładanie bamboszy przez dwulatka grozi co najwyżej wywrotką, to robienie herbaty z wrzącej wody czy smażenie naleśników przez 8-latkę napawa mnie konkretną obawą przez oparzeniem tejże. Jednak wierzę, że są to czynności, które z powodzeniem opanuje. I uczę się odpuszczać. ? A Wy?